Apokalipsa mówi: i powstała walka na niebie — Michał i aniołowie jego ze smokiem. Smok, ów wielki, rzucony został na ziemię, a jego aniołowie z nim. To nie jest kronika niebiańskiej bitwy, jakby oplotka dawnej kroniki — to obraz wewnętrzny. Każdy z nas ma w sobie smoka: lęk, zazdrość, ten jeden powracający cień, którego nie da się zaprzeczyć. Michał to ta część duszy, która mówi: nie z tym, nie tu, nie teraz.
Imię Michał — Mi-ka-El — w hebrajskim znaczy dosłownie: „Któż jak Bóg?” To nie pochwała, lecz pytanie rzucone w twarz kłamstwu. Smok nie zostaje pokonany mieczem z żelaza, lecz pytaniem, które odbiera mu maskę. Znieść stare imię lęku przed czymś, co jest większe niż on. Medalik Michała jest przypomnieniem: masz w sobie głos, który potrafi zapytać — i ten głos jest prawdziwy nawet wtedy, gdy drży.